Tchon nagłówek

Złoty dom poezji

Wiersze Maksymiliana Tchonia (ur. w 1987 r., autora wielu już tomów poezji) są niezwykle żywiołowe, przypominają stado dzikich mustangów, pędzących w galopie, z rozwianymi grzywami, na stepie. „Wiersz i życie połączone pępowiną” – pisze poeta w utworze „Wykonało się” i w jego przypadku jest to szczera prawda. Używając wyrażania biblijnego jest szczery wobec swojego powołania i pisania, które pochodzi z innego wymiaru wyobraźni poetyckiej.

Tchon s1Mimo tej żywiołowości, niesłychanej witalności i wrażenia pędu, jak z wierszy Bruna Jasieńskiego czy Tadeusza Peipera, to wdać u Tchonia dyscyplinę słowa i wyobraźni, jego utwory tworzą artystyczną, przemyślaną całość. Obrazy są logicznie ze sobą powiązane, słownictwo pokrewne, z jednej dziedziny się wywodzące. Nie ma tu chaosu, ani przypadku.

Z krwi, kości i symbolu oddychając raz po raz i łapiąc
wiatr we włosy podczas
wewnętrznej introspekcji
– medytując o początkach słowa
– pisze poeta w wierszu „Wykonało się”.

Poezja Maksymiliana Tchonia nie jest oderwana od rzeczywistości historycznej czy politycznej. Zna swoje miejsce na planecie i na mapie świata. Pisze:

Mój dziadek przeżył Syberię wykonując
Rzecz niemożliwą do wykonania uciekł
Przez ucho igielne

Wylądował na przylądku Praga-Północ
Gdzie w proteście przeciwko zdławieniu praskiej
Wiosny śmierć poniósł Jan Palach dokonując
samospalenia ale w koło jest wesoło wola Roland (…)
(Droga do raju)

W wierszach Tchonia jest jakieś światło optymizmu, nadzieja w siłę twórczości i wyobraźni. Czytanie jego wierszy daje czytelnikowi wewnętrzne światło i siłę. Na przykład początek wiersza „Errato”:

Ja zbieram okruchy dnia, łączę wszystkie w całość, słońce świeci
dzisiaj dla mnie jak co rano, a ty staniesz się autorem jednej z wielu
nienazwanych ulic? W tym przystanku, gdziekolwiek zawrócę,
w jakimkolwiek usłyszę języku dźwięk talii rozsypującej po życiu
swe karty. – Na stopach niesie wolność bruk spocony, gdzie jednym
z dziesięciu okazuje się źródło. (…)

Jest w tym utworze jakaś wiara w sens życia pomimo wszystko, pomimo nieszczęść i zawodów, chorób i klęsk. Bowiem poezja Tchonia nie jest jednoznaczna, jest zawirowana jak ludzki los i ludzka psychika. Miesza szczęście z pesymizmem, radość z klęską, miłość ze zdradą i zniechęceniem. Pod tym względem jest bardzo autentyczna, życiowa i prawdziwa. A wszystko to podane w cudownej impresjonistycznej poetyce malarstwa, gdzie cień miesza się ze światłem, gdzie kolory przenikają się wzajemnie tworząc nową jakość. Tchoń chce oddać nasze życie wewnętrzne jak najwierniej, ale poprzez naukową analizę i podziały na rozdziały, bowiem w naszym życiu wewnętrznym wszystkie ważenia są wymieszane tworząc poetycką paletę barw i myśli. Paradoksalnie, Tchoń, będąc po trosze surrealistą, jest równocześnie realistą, wiernie odtwarzającym pozorny chaos panujący w naszej duszy, w naszym myśleniu i odczuwaniu, zarówno siebie, jak i otaczającego nas świata, a przecież jednego od drugiego oddzielić nie sposób, stanowimy jedność z Wszechświatem i nic tego nie zmieni.

Tchon s2W przeciwieństwie do poezji takich klasyków, jak Różewicz czy Herbert, świat poetycki Tchonia jest otwarty, unika on ostatecznej puenty : „Wiem, że prozą walizy z łamiącym się sercem, jak chlebem, / bo nic nas przecież nie dzieli, a wszystko nas wiąże, deszczem / przeszywając gryps na ruinie, bo dom złoty jest zawsze tam, gdzie /ludzie których kochamy. Bo budowałem przez trzydzieści lat horyzonty / z żółtych liści, a nie dają mi lata – skorupki z orzechów i ich histeria, / kiedy rozłupujesz nasze życie na dwoje… O dwóch językach spotkałem / kiedyś czarodzieja. (Errato).

Poezję Tchonia chce się czytać, choć wymaga współuczestnictwa. Lektura tych wierszy to jest jak rozmowa z przyjacielem, kiedy wielu spraw się domyślamy sami, nie muszą być one dopowiedziane literalnie do końca. W tych wierszach odnajdziemy swoje zmartwienia, troski i problemy. Ale oczywiście nie są one podane na tacy, są ukryte jak owoce w krzewie agrestu, trzeba wysilić trochę spostrzegawczość, rozgarnąć liście słów, aby dotrzeć do sensu owoców.

Poezja Tchonia poszukuje sensu życia w stosunkach międzyludzkich, w ziemskim otoczeniu, wśród naszych słabości, łagodzonych zachwytem nad życiem:

O czym inną historię pisze wiatr
a inną zmęczenie kiedy jeszcze muszę
podnieść stopę (broń boże rękę)
na matkę ziemię
(Pobędziemy)

Poezja Tchonia jest na wskroś oryginalna, nie jest niczyim epigonem. Oczywiście jednym się będzie podobać bardziej, innym mniej, mnie zachwyca jej rozmach i wyobraźnia oraz jej intymność, rozszyfrowywanie międzyludzkich kontaktów na poziomie metafizycznym, poetyckim. Jest to poezja psychologii miłości i zrozumienia między ludźmi.

W wierszu „Cóż dzisiaj” poeta wraca do motywu poezji jako złota, w żartobliwy nieco sposób pisząc:

Mam złote pióro i sądzę
Że nie ma dobrych książek dla głupca
A mądry napisze ile mu życie pozwoli…

Dla mnie to jeden z lepszych tomów poezji Maksymiliana Tchonia, więc zapraszam serdecznie wszystkich do lektury i zadumy.


M. Tchoń, Widziałem, Episteme, Lublin 2020, ss 76.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.